- Naleśniki z nutellą, świeże rogaliki i pyszna kawa!- postawiłam posiłek na stole. Widać było, że bardzo się ucieszył bo od razu zabrał się za jedzenie.
- Ciuchy są w łazience.- kiwnęłam głową i ruszyłam na górę. W połowie drogi zatrzymałam się i wróciłam do chłopaka w celu zadania pytania.- Są mojej kuzynki, jeśli o to chciałaś zapytać. Czasami tu przyjeżdża.- odwróciłam się na pięcie i kontynuowałam wędrówkę na górę. Zamknęłam się w łazience i lekko odświeżyłam. Założyłam na siebie ciuchy, które Niall dla mnie przygotował. Były idealne na dzisiejszą pogodę, która nie była za ciekawa. Niestety nie mam przy sobie żadnych przyborów do makijażu więc muszę pozostać w swojej naturalnej wersji. Zeszłam do Nialla, który o dziwo siedział na kanapie ubrany i gotowy do wyjścia.
- Niall wiem, że sama ci to zaproponowałam, ale jeśli to jakiś problem nie musisz ze mną jechać.- oznajmiłam, kiedy tylko usiadłam obok niego.
- Anabelle, dlaczego miałby to być dla mnie problem skoro się na to zgodziłem?- zapytał uśmiechając się przy tym.
- Po prostu nie chcem żebyś marnował sobie dzień na moje problemy.- zaczęłam bawić sie swoimi palcami.
- Właśnie dlatego się zgodziłem. Chcem ci pomóc.- wymusiłam uśmiech i obydwoje wyszliśmy z domu. Wsiedliśmy do czarnego samochodu i opuściliśmy podjazd.
Nie zdążyliśmy znaleźć się jeszcze w centrum miasta, a już złapał nas deszcz. Lubię kiedy pada, ale nie podczas jazdy. Wtedy zawsze mam obawy, że zaraz coś się stanie. Wszystko dlatego, że moja mama zginęła właśnie w porę deszczu. Niby nic, ale zostaje w głowie na zawsze. Na samo wspomnienie o wypadku mamy przeniosłam wzrok na Nialla.
- Niall zwolnij, proszę.- spojrzał na mnie kątem oka. Na początku myślałam, że nie posłucha, ale na liczniku prędkość była mniejsza niż przed chwilą. Wypuściłam powietrze i oparłam się o fotel.- Dziękuję.
***
- Anabelle.- usłyszałam czyjś cichy głos. Poczułam jak ktoś macha mną na boki. Otworzyłam oczy i ujrzałam przepiękne błękitne tęczówki.- Jesteśmy na miejscu.
Rozejrzałam się po okolicy i opuściłam auto. Od razu poczułam jak chłodne powietrze opatula moje ciało. Objęłam się rękoma w celu rozgrzania się. Kilka domów dalej ujrzałam ten, do którego zmierzam.
- Skoczę do jakiegoś sklepu po jakieś jedzenie i będę czekał w samochodzie.- pokiwałam głową i ruszyłam w stronę domu mojej cioci. Odwróciłam się, kiedy usłyszałam swoje imię.- Weź to. Tobie będzie chyba bardziej potrzebna.- uśmiechnęłam się i sięgnęłam ręką po kurtkę chłopaka. Założyłąm ją na siebie i kontynuowałam drogę.
Zapukałam kilka razy i po chwili w drzwiach stanęła niska kobieta. Swoje blond włosy spięła w niechlujnego koka i mocniej opatuliła się swetrem. Była niewiele młodsza od mojej mamy, ale gdzieniegdzie można było zauważyć delikatne zmarszczki na jej twarzy. Piękne, niebieskie oczy patrzały na mnie, a w ich kącikach zbierały się łzy. Gestem ręki zaprosiła mnie do środka.
- Anabelle.- jej głos brzmiał jak westchnienie. Dotknęła swoją ciepłą dłonią mojego czerwonego i opuchniętego policzka. Spuściłam głowę i zajęłam miejsce na miękkej kanapie.
- Ciociu wiem, że w tej chwili masz do mnie wiele pytań, ale niestety nie mogę zostać tutaj długo.- wytarła oczy i spojrzała na mnie wymuszając uśmiech.
- Dziecko, tak mi przykro.- ujęła moje dłonie przysuwając mnie tym sposobem do siebie. Gładziła moje włosy po czym usłyszałam jej przyjemny głos.- Dlaczego ci to zrobił?
- Nie gniewaj się na niego. Był pijany i nie wiedział co robi.- starałam się nie rozpłakać, ale obraz powoli stawał się nie widoczny przez ciecz w moich oczach.
- Anabelle kochanie, jak mam się na niego nie gniewać?- spojrzała na mnie, a z jej oczu poleciało kilka słonych łez.- Podniósł na ciebie rękę. Jeśli zrobił to raz, to zrobi i drugi.
- Właśnie w tym problem...- przełknęłam głośno ślinę i spojrzałam na lekko zaczerwienione oczy kobiety.
- O mój boże!- zakryła usta dłonią i z całej siły mnie przytuliła. Siedziałyśmy tak dłuższą chwilę, kiedy przypomniałam sobie o czekającym Niallu. Oderwałam się od cioci i przetarłam łzy rękawem swetra.
- Przepraszam cię, ale muszę już wracać. Opowiem ci wszystko, kiedy tylko będziecie w Londynie. Obiecuję.- wręczyła mi klucze, przytuliła i odprowadziła do drzwi.
- Uważaj na siebie.- usłyszałam, kiedy opuściłam próg. Kiwnęłam tylko glową i wróciłam na parking, gdzie czekał Niall.
- Jestem.- oznajmiłam wsiadając do samochodu. Uśmiechnął się do mnie, ale widząc moją twarz przybliżył się do mnie i spojrzał wprost w moje oczy.
- Wszystko w porządku?- patrząc w przępiękny błękit tęczówek chłopaka nie mogłam z siebie nic wydusić. Pokiwałam głową i wymusiłam uśmiech, żeby nie musiał się więcej zamartwiać. Odwzajemnił gest i podał mi do ręki hot-doga. Na sam widok chciało mi się wymiotować, ale udało mi się to powstrzymać.
- Nie jestem głodna.- wzruszył ramionami i ugryzł kawałek parówki, która wystawała z bułki. Przekręcił kluczyki i już po chwili wewnątrz można było wyczuć przyjemne ciepło dochodzące z klimatyzacji. Droga powrotna nie zapowiadała się tak źle, ale byłam tak zmęczona, że nie miałam dłużej siły siedzieć i patrzeć się ślepo w drzewa, które zostawiamy w tyle. Podałam chłopakowi adres i po chwili zasnęłam.
- Anabelle.- jej głos brzmiał jak westchnienie. Dotknęła swoją ciepłą dłonią mojego czerwonego i opuchniętego policzka. Spuściłam głowę i zajęłam miejsce na miękkej kanapie.
- Ciociu wiem, że w tej chwili masz do mnie wiele pytań, ale niestety nie mogę zostać tutaj długo.- wytarła oczy i spojrzała na mnie wymuszając uśmiech.
- Dziecko, tak mi przykro.- ujęła moje dłonie przysuwając mnie tym sposobem do siebie. Gładziła moje włosy po czym usłyszałam jej przyjemny głos.- Dlaczego ci to zrobił?
- Nie gniewaj się na niego. Był pijany i nie wiedział co robi.- starałam się nie rozpłakać, ale obraz powoli stawał się nie widoczny przez ciecz w moich oczach.
- Anabelle kochanie, jak mam się na niego nie gniewać?- spojrzała na mnie, a z jej oczu poleciało kilka słonych łez.- Podniósł na ciebie rękę. Jeśli zrobił to raz, to zrobi i drugi.
- Właśnie w tym problem...- przełknęłam głośno ślinę i spojrzałam na lekko zaczerwienione oczy kobiety.
- O mój boże!- zakryła usta dłonią i z całej siły mnie przytuliła. Siedziałyśmy tak dłuższą chwilę, kiedy przypomniałam sobie o czekającym Niallu. Oderwałam się od cioci i przetarłam łzy rękawem swetra.
- Przepraszam cię, ale muszę już wracać. Opowiem ci wszystko, kiedy tylko będziecie w Londynie. Obiecuję.- wręczyła mi klucze, przytuliła i odprowadziła do drzwi.
- Uważaj na siebie.- usłyszałam, kiedy opuściłam próg. Kiwnęłam tylko glową i wróciłam na parking, gdzie czekał Niall.
- Jestem.- oznajmiłam wsiadając do samochodu. Uśmiechnął się do mnie, ale widząc moją twarz przybliżył się do mnie i spojrzał wprost w moje oczy.
- Wszystko w porządku?- patrząc w przępiękny błękit tęczówek chłopaka nie mogłam z siebie nic wydusić. Pokiwałam głową i wymusiłam uśmiech, żeby nie musiał się więcej zamartwiać. Odwzajemnił gest i podał mi do ręki hot-doga. Na sam widok chciało mi się wymiotować, ale udało mi się to powstrzymać.
- Nie jestem głodna.- wzruszył ramionami i ugryzł kawałek parówki, która wystawała z bułki. Przekręcił kluczyki i już po chwili wewnątrz można było wyczuć przyjemne ciepło dochodzące z klimatyzacji. Droga powrotna nie zapowiadała się tak źle, ale byłam tak zmęczona, że nie miałam dłużej siły siedzieć i patrzeć się ślepo w drzewa, które zostawiamy w tyle. Podałam chłopakowi adres i po chwili zasnęłam.
***
Poczułam czyjeś ręce obejmujące moje ciało, a po chwili byłam w powietrzu. Otwyrzyłam oczy i ujrzałam dobrze znany mi dom i silne ręce Nialla, które niosły mnie w jego stronę. Nie mając siły na jakikolwiek ruch pozwoliłam chłopakowi na zaniesienie mnie pod same drzwi budynku. Kiedy w końcu znalazłam się na ziemi westchnęłam z niezadowolenia i otworzyłam drzwi kluczem. Weszłam do środka i poczułam zapach owocowego odświeżacza powietrza, którego ciocia Alice zawsze używała. Zaciągnęłam się zapachem i odwróciłam w stronę Nialla, który opierał się o ścianę.
- Dziękuję.- przytuliłam go, co odwzajemnił. Może i jest dla mnie nieco obcym człowiekiem, ale w jego ramionach czuję się bezpieczna. Nie chciałam przerywać tej chwili, ponieważ słyszać rytm jego bijącego serca uspokajałam się. Ale nic nie trwa wiecznie.
- Gdyby coś się działo dzwoń.- uśmiechnęłam się i pożegnałam. Opadłam ciężko na kanapę i wybrałam numer Katie. Nie myliłam się. Powitała mnie przejęta i wkurzona przyjaciółka. Już na powitanie dostałam niezły opieprz.
Po kilku minutach usłyszałam pukanie do drzwi. Katie wpadła do salonu i kontynuowała swoją pouczającą przemowę. Nalałam jej wody do szklanki i postawiłam na stole. Nadal powtarzała, jak to ona się martwiła i bała. Zaśmiałam się cicho, co niestety musiała zauważyć.
- Anabelle, to nie jest śmieszne!- spojrzała na mnie tym swoim wzrokiem mordercy.
- Przepraszam, ale ile razy jeszcze mi powiesz, że się martwiłaś?- przewróciła oczami i skrzyżowała ręce. Schowałam kosmyk włosów za ucho. Kiedy Katie zobaczyła mój policzek zastygła w miejscu.
- An, czy to przez Jam...
- Tak.- nie chciałam słyszeć tego imienia. Nie w tej sytuacji.
- Wiedziałam, że czasami mu odwala, ale nie miałam pojęcia, że aż tak.- spuściłam głowę w dół i otarłam oczy. - Chodź tu.
Wtuliłam się w nią najmocniej jak mogłam. Z moich oczu zaczęły powoli lecieć łzy. Tego mi właśnie było trzeba. Posiedzieć w ciszy z najbliższą mi osobą, wygadać się i wypłakać wszystkie łzy.
- Dziękuję ci, że jesteś.- powiedziałam i ucałowałam jej policzek. Uśmiechnęła się szeroko, czego nie mogłam odwzajemnić.
- Jeśli chcesz możesz spać dzisiaj u mnie. Rodzice na pewno zrozumieją.
- Dzięki, ale myślę, że przyda mi się trochę samotności.- kiwnęłam głową, pożegnała się ze mną i wyszła. Było już po 22. Poszłam na górę do łazienki i od razu wskoczyłam pod prysznic, który nieco mnie odprężył. Owinęłam się ręcznikiem i poszłam do pokoju, który kiedyś był mój. Tak, jak myślałam w szafie znalazłam moją piżamę i trochę ciuchów. Na ten czas wystarczą. Zeszłam na dół, aby upewnić się czy aby na pewno zamknęłam drzwi. Po sprawdzeniu zgasiłam wszystkie światła w domu, zdając się na małą lampkę, która stała w salonie. Przygotowałam sobie kakao i wróciłam do sypialni sprawdzić mój telefon. Jeden sms od Nialla: "Śpij dobrze xx". Mimowolnie uśmiechnęłam się do siebie i zablokowałam telefon. Kierowałam się w stronę salonu, kiedy zauważyłam jakąs czarną postać, która (tak mi się wydaje) patrzy wprost w okno, w któym stoję. Przestraszyłam się, a kiedy światła samochodu oświetliły twarz osoby moje serce zaczęło bić jak szalone. Jak najszybciej pobiegłam po telefon i zbiegłam na dół. Pozasłaniałam wszystkie okna i odblokowałam telefon. Moje trzęsące się ręce utrudniały mi przesuwanie ekranu w moim sartfonie.
- Jest!- krzyknęłam z radości, ale równocześnie z ulgi, kiedy znalazłam odpowiedni numer. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i czekałam. Sygnał za sygnałem i nic. Spróbowałam jeszcze raz.- Proszę cię Niall, odbierz.
__________________________________________________________________________
WRÓCIŁAM Z NOWYM ROZDZIAŁEM! KTO SIĘ CIESZY?
1. PRZEPRASZAM WAS BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO ZA WIELKIE OPÓŹNIENIE, ALE JAK SAMA PISAŁAM BYŁAM NA WYCIECZCE.
2. SĄ WAKACJE I SPOTKAŁA MNIE MIŁA NIESPODZIANKA. MOI STARZY PRZYJACIELE ZAPROPONOWALI MI KRÓTKIE WAKACJE NAD MORZEM, A PONIEWAŻ NIE WIDZIELIŚMY SIĘ KILKA LAT NIE MOGŁAM IM ODMÓWIĆ.
3. OD DZISIAJ ROZDZIAŁY (MAM OGROMNĄ NADZIEJĘ) BĘDĄ POJAWIAŁY SIĘ REGULARNIE, ALE TO TEŻ ZALEŻY OD WAS.
4. JAK ZAUWAŻYLIŚCIE ROZDZIAŁ JEST WYJĄTKOWO DŁUŻSZY NIŻ POPRZEDNIE. CHCIAŁAM SIĘ JAKOŚ ODWDZIĘCZYĆ ZA DŁUGĄ PRZERWĘ :)
5. 4 KOM.- NEXT!
PS. KOCHAM WAS BARDZO, BARDZO MOCNO! <3
DO ZOBACZENIA!
Wtuliłam się w nią najmocniej jak mogłam. Z moich oczu zaczęły powoli lecieć łzy. Tego mi właśnie było trzeba. Posiedzieć w ciszy z najbliższą mi osobą, wygadać się i wypłakać wszystkie łzy.
- Dziękuję ci, że jesteś.- powiedziałam i ucałowałam jej policzek. Uśmiechnęła się szeroko, czego nie mogłam odwzajemnić.
- Jeśli chcesz możesz spać dzisiaj u mnie. Rodzice na pewno zrozumieją.
- Dzięki, ale myślę, że przyda mi się trochę samotności.- kiwnęłam głową, pożegnała się ze mną i wyszła. Było już po 22. Poszłam na górę do łazienki i od razu wskoczyłam pod prysznic, który nieco mnie odprężył. Owinęłam się ręcznikiem i poszłam do pokoju, który kiedyś był mój. Tak, jak myślałam w szafie znalazłam moją piżamę i trochę ciuchów. Na ten czas wystarczą. Zeszłam na dół, aby upewnić się czy aby na pewno zamknęłam drzwi. Po sprawdzeniu zgasiłam wszystkie światła w domu, zdając się na małą lampkę, która stała w salonie. Przygotowałam sobie kakao i wróciłam do sypialni sprawdzić mój telefon. Jeden sms od Nialla: "Śpij dobrze xx". Mimowolnie uśmiechnęłam się do siebie i zablokowałam telefon. Kierowałam się w stronę salonu, kiedy zauważyłam jakąs czarną postać, która (tak mi się wydaje) patrzy wprost w okno, w któym stoję. Przestraszyłam się, a kiedy światła samochodu oświetliły twarz osoby moje serce zaczęło bić jak szalone. Jak najszybciej pobiegłam po telefon i zbiegłam na dół. Pozasłaniałam wszystkie okna i odblokowałam telefon. Moje trzęsące się ręce utrudniały mi przesuwanie ekranu w moim sartfonie.
- Jest!- krzyknęłam z radości, ale równocześnie z ulgi, kiedy znalazłam odpowiedni numer. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i czekałam. Sygnał za sygnałem i nic. Spróbowałam jeszcze raz.- Proszę cię Niall, odbierz.
__________________________________________________________________________
WRÓCIŁAM Z NOWYM ROZDZIAŁEM! KTO SIĘ CIESZY?
1. PRZEPRASZAM WAS BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO ZA WIELKIE OPÓŹNIENIE, ALE JAK SAMA PISAŁAM BYŁAM NA WYCIECZCE.
2. SĄ WAKACJE I SPOTKAŁA MNIE MIŁA NIESPODZIANKA. MOI STARZY PRZYJACIELE ZAPROPONOWALI MI KRÓTKIE WAKACJE NAD MORZEM, A PONIEWAŻ NIE WIDZIELIŚMY SIĘ KILKA LAT NIE MOGŁAM IM ODMÓWIĆ.
3. OD DZISIAJ ROZDZIAŁY (MAM OGROMNĄ NADZIEJĘ) BĘDĄ POJAWIAŁY SIĘ REGULARNIE, ALE TO TEŻ ZALEŻY OD WAS.
4. JAK ZAUWAŻYLIŚCIE ROZDZIAŁ JEST WYJĄTKOWO DŁUŻSZY NIŻ POPRZEDNIE. CHCIAŁAM SIĘ JAKOŚ ODWDZIĘCZYĆ ZA DŁUGĄ PRZERWĘ :)
5. 4 KOM.- NEXT!
PS. KOCHAM WAS BARDZO, BARDZO MOCNO! <3
DO ZOBACZENIA!