Kiedy tylko usłyszałam dźwięk przekręcanego zamka w drzwiach moje serce momentalnie zaczęło szybciej bić. Stanęłam na ostatnim schodku, ale nie zeszłam dalej. Nie chciałam. James rzucił kurtkę wraz z butami na podłogę i wyciągnął z szafki kieliszek i butelkę wódki. Nie był pijany, ale najwyraźniej do tego dążył. Żeby wzbudzić kolejną kłótnię. W końcu wzięłam się na odwagę i podeszłam bliżej.
- James.- nawet nie drgnął. Przechylił ręką kieliszek z trunkiem do ust i wypił do pełna.- Proszę cię, odłóż to.
Zrobiłam kolejne kroki w jego stronę. Teraz stałam tuż obok. Odwrócił lekko głowe w moim kierunku i prychnął.
- To ci nic nie da.- nareszcie się odezwał.- Twoje prośby i próby udobruchania mnie. Chcem się napić, to pije. A tobie gówno do tego.
- Po prostu chociaż raz chciałabym spokojny wieczór. Bez kłótni.- odwrócił głowę i gapił się tępo przed siebie. Stałam w ciszy z rękoma skrzyżowanymi na piersi i obserwowałam, jak mój chłopak- o ile mogę go tak nazwać- upija się do nieprzytomności. Nie wytrzymałam i szybkim ruchem zabrałam butelkę ze stołu. Pobiegłam do kuchni i całą zawartość wylałam do zlewu. Poczułam na podłodze ciężkie kroki, a kiedy się odwróciłam James już był przy mnie. Ręce zaciskał w pięści. Chciałam dobrze, a teraz sama doprowadziłam do złego. Co mi w ogóle odbiło?
- Dlaczego to zrobiłaś?!- wysyczał przez zęby. Cofałam się do tyłu, a on z każdym moim krokiem w tył robił kolejny w przód. Poczułam, jak parapet wbija mi się w plecy. Teraz nie mam dokąd uciec. Przybliżył swoją twarz do mojej. Jego oddech śmierdział alkoholem.- Pytam, dlaczego to zrobiłaś?!
- Ponieważ mam tego dość!- nerwy mnie poniosły.- Mam dość takiego życia! Mam
dość ciebie! Jesteś istnym potworem! - złapał moje nadgarstki i mocno je ścisnął. Łzy zaczęły spływać po moim policzku. Wyszeptała krótkie "puśc mnie", ale nawet nie drgnął. Wykorzystałam to, że mam wolne nogi. Zamachnęłam się i z całej siły uderzyłam go kolanem w krocze. Puścił mnie, ale był zbyt szybki. Nie zdążyłam jeszcze uciec, a już mnie złapał.
- Ty suko!- krzyknął i podniósł dłoń. Zamachnął się i mnie uderzył. Upadłam na podłogę, trzymając się za piekący od bólu polik. Mój oddech był nieregularny. Nie mogłam uwierzyć, że uderzył mnie w twarz. Że odważył sie to zrobić. Próbowałam wstać, ale poczułam, jak James łapie mnie za włosy i podnosi do góry. Krzyczałam z bólu, ale zakrył mi usta ręką.- Zapłacisz mi za to!- kolejny zamach. Jego pięśc na moich wargach. Poczułam krew w buzi. Dotknęłam palcami ust i rzeczywiście krwawiłam. Nie chciałam tego robić, ale musiałam. Kopnęłam go najmocniej jak umiałam. Złapał się za mejsce bólu i lekko się zachwiał. Wykorzystałam okazję i pchnęłam go z całej siły. Kiedy upadał rzuciłam się biegiem do drzwi. Nie obchodziło mnie teraz, czy stało mu się coś poważnego. Zimne powietrze uderzyło we mnie, kiedy tylko znalazłam się na zewnątrz. Miałam na sobie tylko zwykła koszulkę i spodnie. Biegłam przed siebie. Nie chciałam się oglądać bo bałam się, że zobaczę go za mną. Co chwilę ocierałam ręką krew cieknącą z mojej wargi. I co ja mam teraz zrobić? Nie mam dokąd iśc. Nie mogę iśc do Katie, ponieważ mnie znajdzie. I po co mi to było? Po co? Chciałam zrobić z siebie bohaterkę. Jak zwykle.
Szłam przez most. O tej porze nie jeżdżą tu żadne samochody. Oparłam się o barierkę. Księżyc odbijał się na powierzchni wody. Łzy kapały z moich policzków. Nie mam już nikogo. Nie wrócę do domu. Nigdy. Najpierw przełożyłam jedną nogę, a potem drugą. Stałam po drugiej stronie barierki. Spojrzałam w dół. Było wysoko. Przełknęłam ogromną gulę w gardle i wytarłam łzy.
Robiłam krok w przód i krok w tył. W końcu się poddałam. Usiadłam na zimnym betonie, a moje nogi bezwładnie zwisały z krawędzi. Zacisnęłam ręce w pięści. Wstałam. Jeszcze raz spojrzałam w dół. Zamknęłam oczy i zrobiłam kilka głębokich wdechów. Poczułam, jak moje nogi robią krok w przód.
- Stój!- ocknęłam się. Stałam połową stóp na krawędzi mostu. Odwróciłam się i zobaczyłam jakiegoś chłopaka, który stał za mną. Było ciemno i nie za bardzo widziałam, jak wygląda. Jedynie jego jasne włosy były widoczne w ciemności.- Nie bądź głupia i zejdź stamtąd. Proszę.- jego głos był niezwykle spokojny. I przyjemny. Chyba to właśnie on zmusił mnie do zejścia.
Uklękłam na kolana i schowałam twarz w dłoniach. Poczułam na sobie jakiś ciepły materiał. Podniosłam głowę. Chłopak okrył mnie swoją bluzą. Uniosłam lekko kąciki ust, ale nie przerywałam płakania.
- Chodź.- wyciągnął rękę w moją stronę. Chwyciłąm ją z lekkim wahaniem. Wstałam, a chłopak objął mnie swoim ramieniem. Zdziwiłam się, ale nie protestowałam. Jego ciało było przyjemnie gorące.
Doszliśmy do jakiegoś samochodu. Jak się nie mylę to jego samochód. Wsiedliśmy do środka. W środku od razu zrobiło mi się cieplej, ale nadal nie ściągnęłam bluzy. Blondyn- teraz, kiedy światło w samochodzie się zapaliło, dokładnie widzę jak wygląda- przekręcił kluczyki i po chwili byliśmy już w drodze.
- Jak masz na imię?- zapytał, przerywając okropną ciszę.
- Anabelle.- odpowiedziałam. Nie odrywał wzroku od jezdni, ale dostrzegłam, że lekko się uśmiechnął.- A ty?
- Niall.- spojrzał na mnie przelotnie.
- Dokąd jedziemy?- spytałam.
- Do mnie.- odpowiedź otrzymałam od razu. Nawet nad nią nie pomyślał.- Zajmę się tobą, a jutro ozbaczymy co dalej.
- Dziękuję.- powiedziałam to bardziej szeptem, ale chyba usłyszał.
Dopiero teraz dotarło do mnie co ja robię. Siedzę w samochodzie z jakimś obcym chłopakiem, który chce zabrać mnie do swojego domu. Ale nie przeszkadza mi to. I tak nie mam gdzie się podziać. Najbardziej jestem mu wdzięczna, że nie zasypuje mnie pytaniami, dlaczego chciałam się zabić.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce blondyn zaprowadził mnie do środka. Przez drogę do drzwi wejściowych zdążyłam tylko zobaczyć, że dom jest ogromny. A w środku bardzo ładnie urządzony. Siedziałam na kanapie i czekałam na chłopaka, który poszedł po apteczkę. Usiadł obok mnie i wyjął z pudełka jakiś wacik i nalał na niego jakąś śmierdzącą chemikalią ciecz.
- Może troche szczypać.- oznajmił i przyłożył wacik do mojej wargi. Szczypało potwornie. Odnalazłam jego rękę i ścisnęłam z całej siły. Zamknęłam oczy i próbowałam nie myśleć o bólu. Na marne. Poczułam jak smaruje czymś moje wargi.- Możesz już otworzyć oczy.
Blondyn zaśmiał się, ukazując przy tym szereg białych zębów. Zorientowałam się, że nadal trzymam jego rękę. Szybko ją puściłam, ale jemu to chyba nie przeszkadzało. Nagle jego uśmiech zniknął z twarzy. Zobaczyłam, że patrzy na moje nadgarstki. Nie odezwał się tylko mnie przytulił. Odwzajemniłam uścisk i znowu się rozpłakałam.
- Nie płacz.- wytarł kciuekiem moje łzy. Nasze spojrzenia się spotkały. Jego oczy miały piękny niebieski kolor. Jak ocean. Przysięgam, że właśnie w nich utonęłam.- Porozmawiamy o tym jutro.
Przytaknęłam i poszłam za Niallem na górę. Wręczył mi jakąś koszulkę i spodnie. Nie miałam już dzisiaj siły, ani ochoty na kąpiel, więc od razu się przebrałam. Koszulka sięgała przed kolana, a spodnie musiałam podwijać kilka razy. Ale lepsze to niż moje niewygodne ciuchy.
- Będę w pokoju obok. Jakby co, to krzycz.- kiwnęłam głową i po chwili zostałam sama. Ułożyłam się w wygodnej pozycji i zamknęłam oczy.
Nie mogłam spokojnie spać. Przekręcałam się z boku na bok. Musiałam trochę ochłonąć. Spojrzałam na zegarek. Środek nocy. Po cichu wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. Odnalazłam kuchnię i nalałam sobie trochę wody do szklani. Od razu zrobiło mi się lepiej, kiedy poczułam, jak woda przpływa przez mój organizm. Wróciłam na górę. Zapukałam do sypialni Nialla. Nie dostałam odpowiedzi, więc weszłam. Podeszłam do łóżka. Blondyn słodko spał. Nie miałam serca, aby go budzić.
- Niall.- szturchnęłam go, ale ani drgnął.- Niall.- spróbowałam mówić trochę głośniej. Nadal nic. Potrząsłam nim lekko i dałam plaskacza w policzek. Szybko wstał i rozglądał się po pokoju. Nie mogłam powstrzymać śmiechu.
- Anabelle? Co ty tu robisz?- spojrzał na zegarek w swojej komórce.- Jest trzecia rano.
- Wiem. Przepraszam, ale nie mogłam spać.- usiadłam obok niego.
- Słyszałem, jak się kręcisz. Wszystko w porządku?
- Tak, tylko...sama nie wiem.- spuściłam głowe i szukałam odpowiednich słów.- Nie jestem przyzwyczajona spać w takim spokoju i ciszy.
- Zaraz coś na to poradzimy.- wstał i poszedł na drugi koniec pokoju. Miał na sobie tylko spodenki. Światło księżyca padało na jego umięśnione plecy. Uśmiechnęłam się do siebie, ale od razu odwróciłam wzrok. Niall wrócił do mnie z gitarą w ręku. Kazał usiąść mi wygodnie i się odprężyć.- Kiedy byłem mały i nie mogłem spać mój tata zawsze grał mi na gitarze i śpiewał. To mnie uspokajało i w końcu zasypiałem.
- Nie wiem, czy to pomoże, ale spróbuj.- przykryłam sobie nogi kołdrą i obserwowałam, jak palce blondyna swobodnie przesuwają się po strunach instrumentu. Melodia była wolna. Usłyszałam cudowny głos chłopaka.
Can't believe you're packin' your bags
Tryin' so hard not to cry
Had the best time and now it's the worst time
But we have to say goodbye
Don't promise that you're gonna write
Don't promise that you'll call
Just promise that you won't forget we had it all
Cause you were for the summer
Now we know it's nearly over
Feels like snow in september
But I always will remember
You were my summer love
You always be my summer love
Wish that we could be alone now
If we could find some place to hide
Make that last time just like the first time
Push a button and rewind
Don't say the word that's on your lips
Don't look at me the way
Just promise you'll remember
When the sky is grey
Cause you were for the summer
Now we know it's nearly over
Feels like snow in september
But I always will remember
You were my summer love
You always be my summer love
So please don't make this any harder
We can't take this any farther
And I know there's nothin' that I wanna change, change
Cause you were for the summer
Now we know it's nearly over
Feels like snow in september
But I always will remember
You were my summer love
You always be my summer love
You always be my summer love
You always be my summer love...
_________________________________________________________________________
PIERWSZY ROZDZIAŁ JUŻ ZA NAMI :) MIAŁAM DODAĆ WCZORAJ, ALE NIE MIAŁAM JUŻ CZASU. SWOJĄ OPINIĘ WYRAŹCIE W KOMENTARZACH.
2 KOM.- NEXT!
<3

No to zes zaszalam dziewczyno !!!!!! To jest genialne no po prostu zatkalo mnie no !!!! ;* .. to jest cudowne !!! A ten jej james o moj bosh !!!! Jaki idiota -.- ale Niall <33 aww *.* moj ukochany haha wspaniale piszesz boshh jak ja bym chciala zeby blondasek zaspewal tez tylko dla mnie switnie to wymyslilas no po prostu jedno wielkie AWWWW *.* nie moge sie juz doczekac kolejnego rozdzialu <333 na pewno bede chetnie czytac !!! A i prosze a wrecz blagam dodaj rozdzial ci ktorzy tego nie czytaja sa tepi !!! Nie chce im sie po prostu na tego bloga zajrzec i przeczytac cos no po prostu zall a wiele traca !!! Blagam dodaj rozdzial bo jak nie to ce znajde i udusze !!! Obiecuje bo to jest wspaniale a ty sie przejmujesz ze ktis nie komentuje dam ci jedna rade opowiadanie powinno byc twoim dzieckiem twoja pasja i powinnas pisac go wyloncznie dla soebie i nie przejmowac sie innych opinia czy tym ze ktos tego nie czyta najwaznijesze w pisaniu jest to ze ty jestes dumna z swojego opowiadania !! <3 a mowie ci szczera prawde ze to jest genialne !!! Zycze weny i masz mi napisac kolejny rozdzial !!! Kc <3
OdpowiedzUsuńSuper rozdzial dodaj nexta szybko
Usuń